Prymicja ks. Łukasza w Kutnie
Czterogodzinny sen po weselu Moniki i Radka wystarczył by ruszyć na kolejną imprezę – tym razem prymicję ks. Łukasza do Kutna (moja rodzinna miejscowość) Łukasz zdecydował się na mnie bo jak sam mówił wodzirej na weselu jest niezastąpiony gdyż przyjęcie prymicyjne trzeba umieć poprowadzić. Bo nie chodzi tu tylko o muzykę ale o to by nie zatracić sensu naszego spotkania podczas przyjęcia prymicyjnego. Muzyka bardzo ważna sprawa. Dzięki temu, że przez wiele lat aż do tej pory jestem związany z Odnową w Duchu Świętym znam wiele piosenek chrześcijańskich. Uważam, że to iż jestem wodzirejem zawdzięczam Bogu – to On wyposażył mnie w talenty bym mógł wodzić rej. Wiem, że często goście na prymicji nie wiedzą jak się zachować dlatego tez wsparcie wodzireja jest tu bardzo ważne. Zespół muzyczny często po prostu będzie grał i nic poza tym. Jako Wodzirej robię wiele tańców chrześcijańskich jak i świeckich próbując ukazać ludziom, że kościół nie ogranicza się tylko do murów, że wiara w Boga powinna być naszą codziennością i w nią się wtapiać. Goście byli pod wielkim wrażeniem. Bawili się doskonale a mnie zrobił się bardzo miło gdy ks. Łukasz nazwał mnie najlepszym wodzirejem na świecie. Pamiętam, że mama Łukasz bardzo się przejmowała przyjęciem – jak to mama. Już w trakcie mówiła mi, że jest super i nie żałuje, że to właśnie ja – Radek Florczak Wodzirej z charyzmą – prowadziłem przyjęcie prymicyjne jej syna. Łukaszu, życzę Ci by Pan Ci błogosławił w Twoim kapłaństwie. A ja potrzebowałem całego poniedziałku na dojście do siebie bo wbrew pozorom bycie wodzirejem to nie taka prosta sprawa.